| Dziś wieczorem naprawiamy świat poniższym pismem |
Kujawsko-Pomorski Oddział Wojewódzki
Narodowego Funduszu Zdrowia z siedzibą w Bydgoszczy
W związku z otrzymaniem skierownia na leczenie uzdrowiskowe informuję, że nie mogę skorzystać z oferowanego leczenia. Jak wynika z pisma, które załączyłam do składanych dokumentów i późniejszej rozmowy telefonicznej z pracownikiem Funduszu i jak raz jeszcze powtarzam, jestem nauczycielem. Uczę w szkole średniej, jestem wychowawcą klasy maturalnej i egzaminatorem państwowym z fizyki, nauczycielem z ponaddwudziestopięcioletnim stażem. Jestem też człowiekiem odpowiedzialnym, który podejmując się jakichś obowiązków, stara się je solidnie i z zaangażowaniem wypełnić. Nie wyobrażam sobie, aby w okresie rozpoczynającej się matury, powierzoną mi na okres trzech lat młodzież pozostawić samą w tak przełomowym dla niej momencie.
Nie jest chyba dla pracowników NFZ wiedzą tajemną, kiedy nauczyciele w sposób naturalny mają czas wolny, który mogą wykorzystać na leczenie sanatoryjne bez szkody dla młodzieży. Czas ten jest zresztą w przypadku nauczycieli długi, bo aż ponaddwumiesięczny. Odmawiając skorzystania z leczenia w proponowanym terminie, stanowczo domagam się skierowania na leczenie w dowolnym wybranym czasie między 25. czerwca a 31. sierpnia. Zaznaczam, że mój stan zdrowia nie wymaga natychmiastowego leczenia sanatoryjnego. Mój pobyt w sanatorium ma być uzupełnieniem stosowanego od kilku lat leczenia. Nigdy przedtem nie korzystałam z leczenia sanatoryjnego.
Jednocześnie, jako uzupełnienie powyższego uzasadnienia rezygnacji z leczenia w wyznaczonym terminie, pozwolę sobie na dodatkowe osobiste refleksje. Niezrozumienie przez pracowników NFZ indywidualnych potrzeb chorych z jednej strony, a potrzeb gospodarki i innych członków społeczeństwa z drugiej strony oceniam jako bezgraniczną bezmyślność na granicy sabotażu. Wnioskując na podstawie decyzji w mojej sprawie, wyobrażam sobie, że rolników wysyła się na leczenie w okresie żniw i wykopek, pracowników budownictwa w okresie sezonu budowlanego, a pracowników NFZ w okresie kontraktowania usług medycznych i tym podobnie. Nie sprzyja to sukcesowi gospodarki, a więc nie przysparza pieniędzy służbie zdrowia, podobno bardzo biednej.
Co do zawodu, który ja wykonuję, sprawę tę skomentuję sarkastycznymi życzeniami: życzę pracownikom NFZ odpowiedzialnym za decyzję w mojej sprawie, aby ich dzieci, wnuki czy inni młodsi członkowie ich rodzin trafiali na nauczycieli, którzy w ważnych momentach edukacji wyjeżdżają na leczenie sanatoryjne, nawet jeśli ich stan zdrowia nie wymaga natychmiastowego poratowania. Może to życzenie pobudzi choć ślad refleksji urzędników NFZ i spowoduje wprowadzenie zmian w rozpatrywaniu wniosków o leczenie sanatoryjne w przypadkach podobnych do mojego.
Oburzona sposobem załatwienia mojej sprawy w aspekcie zysków i strat społecznych, zamierzam upublicznić niniejszą korespondencję, aby poddać ocenie społecznej jakość działania NFZ w kontekście ostatnich protestów w służby zdrowia.
mgr Alicja Wels-Skalska
Otrzymują: